sobota, 19 października 2013

Rozdział 9 ,,Przyjaciel``

Na małym placu zabaw wiał przenikliwy wiatr. Jego prędkość była tak duża, że drzewa rosnące wokół tego miejsca uginały się aż do samej ziemi. Wyglądało to zupełnie tak, jakby składały pokłon przed żywiołem.
Nie było tu nikogo.
Prawie nikogo.
Jedna z dwóch ocalałych huśtawek była zajęta przez dziewczynę. Spod jej kaptura wystawały ciemne, lśniące włosy. Jednak ona wydawała się bardziej zafascynowana wirującymi przed nią w powietrzu wycinkami z gazet niż silnym wiatrem.
Na placu pojawiła się kolejna osoba. Skradała się cichutko w stronę dziewczyny. Z jej postury można było wyczytać, że to chłopak. Miał założony ogromny kaptur, który uniemożliwiał identyfikację.
Przybysz ciągle się przybliżał. Wolno, spokojnie i bardzo cicho.
Gdy stał już tuż za nastolatką, nachylił się do ucha i niemal przepraszającym tonem spytał:
- Co tak młoda kobieta robi tutaj sama w środku nocy?
Dziewczyna podskoczyła ze strachu na huśtawce, a potem z niej spadła. Po chwili usłyszała za sobą cichy chichot, który z każdą sekundą rósł na sile. Choć znała właściciela tego głosu i tak się odwróciła.
- Popie*doliło cię czy co? - spytała rozwścieczona, co spowodowało jeszcze większy wybuch śmiechu.
Rzuciła mu mordercze spojrzenie, które jednak nie spełniło swej roli. Pacnięcie w łeb w pewnym stopniu przywołało go do porządku.
Chłopak podał rękę dziewczynie, która przyjęła ją z lekkim fochem i zadartym nosem. Gdy już oboje siedzieli na huśtawce, a on wycierał ostatnie łzy śmiechu, dziewczyna zatrzymała swój wzrok na dłużej na twarzy przybysza.
Poznała go tylko jeden dzień wcześniej, w dodatku w bardzo dziwnych okolicznościach. Miała okazję przekonać się, że być może nie jest on tak zadufanym w sobie dupkiem za jakiego wcześniej go uważała.
Uśmiechnęła się w myśli do swoich wspomnień.

Tak jak zawsze ostatnimi czasy uciekała jak najdalej od swojego domu. Nie chciała tam być, nie teraz.
Biegła na złamanie karku, w uszach odtwarzając sobie chyba po raz setny ulubioną mugolską piosenkę kiedy wpadła na coś. Albo raczej na kogoś.
- Och, przepraszam - zdążyła wydukać i już miała wznowić swój marsz, gdy zauważyła, że zakapturzona osoba, na którą wpadła, siedzi jak w transie.
`Czekaj! Co?`
- Yyy... Co robisz?
Chłopak spojrzał na nią mało przytomnym spojrzeniem.
-Hę?
- Co robisz na chodniku?
- Siedzę.
`To już zdążyłam zauważyć` pomyślała cierpko.

Chociaż było to zaledwie dzień wcześniej, dokładnie nie pamiętała, jak zaczęli rozmowę.
Chyba wspomniała coś o tym, że chodniki nie są od siedzenia, albo coś w tym rodzaju. A potem jakoś poszło.
Jednego była pewna - nie żałowała tego, że zatrzymała się przy nim.
Nastolatka nie była pewna, jakim sposobem nie rozpoznała go od razu, lecz dopiero po pewnym, nawet długim czasie.
Wygłupiali się na ulicy, gdy chłopak wpadł w dziurę w chodniku. Zaczął śmiesznie kląć, co spowodowało u niej wybuch śmiechu. Jednocześnie skakał na jednej nodze, żaląc się, że druga go ,,strasznie napie*dala``.
Właśnie wtedy zerwał się silniejszy wiatr, a kaptur jej i nastolatka opadł.
Chłopak przestał skakać i stanął jak wryty.
Nie on jeden.
Dziewczyna była zaskoczona.
Przecież to nie mógł być...
- Potter? - pisnęła cicho z niedowierzaniem.
`Tak, to na pewno on` stwierdziła po chwili dokładnego lustrowania jego twarzy i blizny.
- Ty nie jesteś Fi... - zaczął, ale w końcu zamilkł. - To znaczy... - mówił ostrożnie. - Ty... Chodzisz do...
- Do Hogwartu? - dokończyła za niego.
Chłopak rozszerzył oczy.
- Ale jaja - stwierdził tylko, a później usiadł na krawędzi krawężnika.
Rękami złapał się za głowę.
Dziewczyna zaśmiała się pod nosem, ale uczyniła podobnie.
Milczeli.
Co jak co, ale po Potterze nigdy nie spodziewałaby się... tego wszystkiego.
W pewnym momencie usłyszała obok siebie cichy chichot.
Dziewczyna rzuciła mu pytające spojrzenie, a on wyjaśnił:
- Właśnie uświadomiłem sobie, że rozmawiałem ze Ślizgonem.
- I Gryfonem - mruknęła głosem pełnym zrozumienia.
- Nie wiedziałem, że z wami można normalnie pogadać.
- A ja, że ty jesteś taki... - urwała.
- Jaki? - spytał z zaciekawieniem, gdy dziewczyna nie dokańczała zdania.
- Myślałam, że jesteś dupkiem - wyjaśniła, na co on potrząsnął z rozbawieniem głową. - I ignorantem - dodała.- Ale teraz... Wydaje mi się, że mogłam się mylić.
Nastolatek posłał jej duży uśmiech.
- To co z tym zrobimy? - spytała w duchu przygotowując się do zakończenia ich znajomości.
- Nie wiem, jak ty, ale ja nie jestem uczulony na węże.
Tym razem to dziewczyna szeroko się uśmiechnęła.

Chłopak odwrócił się i prześwietlał jej twarz swoimi zielonymi tęczówkami.
- Wyrosła mi druga głowa? - spytał rozbawiony, zauważając, że od jakiegoś czasu jest pod czujnym okiem dziewczyny.
- Skąd wiedziałeś? - odpowiedziała na to żartobliwie i wysunęła język.
Zaśmiał się krótko.
- Mam wewnętrzne oko - powiedział, po czym przybrał głos Trelawney.- Oczyśćcie umysły!
- Czubek.
Nastolatek pokazał ząbki.
- Nie ja jeden.
- To wcale nie było śmieszne! - zaczęła się bronić, kiedy zrozumiała, co miał na myśli. - Mogłeś chociaż powiedzieć mi, że za mną stał policjant! - tłumaczyła się.
Chłopak wybuchł niepohamowanym śmiechem.
- Żebyś się wtedy widziała.
- Tsaa... Nie było mi już do śmiechu, gdy kazał mi dmuchnąć do alkomatu - mruknęła.
Pamiętała, jak Harry pękał, podczas gdy jej po raz kolejny nie udało się wziąć na tyle duży wdech, by urządzenie zapikało z wynikiem.
- Masz szczęście, że dostałaś tylko upomnienie za zakłócanie ciszy nocnej - przypominał.
- I tak podałam fałszywe dane - pokazała ząbki.
- Domyślam się, ale szczerze mówiąc, nie dziwię się facetowi. Czasem sam zastanawiałem się, czy czegoś przypadkiem nie brałaś. A jak zaczęłaś śpiewać te sprośne piosenki...
Wybuchnęli śmiechem.
Pogadali jeszcze trochę na luźne tematy. W końcu dziewczyna przeszła na te poważniejsze.
- Kiedy u mnie w domu nie idzie wytrzymać, na jakiś czas zatrzymuję się w takim miejscu. Wiesz, zero pytań, zero czarodziei...
- Mugole?
- Poniekąd - odparła wymijająco.- Mówię tylko o tym, że gdybyś chciał lub - dodała z wahaniem - potrzebował schronienia to możesz na mnie liczyć.
- Dzięki - wyszeptał po chwili.
Nastolatka spojrzała na chłopaka. Patrzył przed siebie w przestrzeń.
- Jesteś pierwszą osobą, która zaoferowała mi coś takiego.
Wzrok powędrował na nią. W jego oczach dostrzegła ulgę.
Pytanie: dlaczego?
-------
Bardzo przepraszam za znowu późną godzinę dodania, ale chociaż dodałam w sobotę, czyli tak jak obiecałam wcześniej.
Korekcja tego fragmentu zajęła mi o wiele więcej czasu niż zwykle. Mam nadzieję, że widać różnice. Mam taką nadzieję.
Tekst jest o wiele dłuższy. Planowałam tę scenę napisać mniej rozbudowaną, jednak gdy dodawałam to do edytora postu, jakoś tak wyszło, że kilka rzeczy samoistnie się dodało ;)
Przepraszam, że o dodaniu nie napisałam w ogłoszeniach tydzień temu w sobotę, ale Google miało kilka problemów z wyświetlaniem tego widgetu.
No nic, to tyle.
Komentujcie, osądzajcie, wieszajcie psy, rzucajcie pomidory. Albo kwiatki ;)
O dodaniu następnej części poinformuję w ogłoszeniach tydzień przed.
Trzymajcie się!
AmRadioactive

Edit: Chcę się jeszcze tylko pochwalić nowym szablonem, który trzyma się tutaj już od jakiegoś czasu. Jestem bardzo dumna, gdyż to w całości moja robota ;)

6 komentarzy:

  1. Nowa postać, robi się ciekawie ;)
    Czekam na następną część.

    OdpowiedzUsuń
  2. Robi się bardzo ciekawie. Czekam na następne rozdziały. :D
    PS. Szablon - super.
    ~P.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo!
    Świetny rozdział!
    Właśnie przeczytałam sobie całego bloga :*
    Jest genialny!!!!!
    Czekam na NN :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Serdecznie witam! Wpadłam aby poinformować, że na Collegium Magicae pojawił się kolejny rozdział :) http://collegium-magicae.blogspot.com
    Mam nadzieję, że do zobaczenia :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiła mnie ta historia. Jestem ciekawa co będzie dalej.Już się nie moge doczekać kolejnej notki Życze weny.

    Ruda

    OdpowiedzUsuń
  6. Kotek, jest rozdział. Jak coś. Kocham. <3

    Twoja Bzyku

    OdpowiedzUsuń