sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 4 ,,Obietnica``

        Harry został odprawiony do kuchni wraz ze stosem brudnych naczyń oraz poleceniem ich umycia. Starał się zrobić to jak najszybciej i najdokładniej.
        Choć kolacja składała się z kilku potraw, chłopcu udało się w siebie wmusić tylko jedną.
        ,,Wmusić`` to bardzo dobre słowo. Czasem musiał powstrzymywać odruch wymiotny.
        Musiał zjeść jak najwięcej, bo nie wiedział kiedy pojawi się następna taka okazja.
        Gdy nareszcie skończył myć naczynia, z nieskrywaną radością poczłapał do swojego pokoju.
        Starał się nie zasnąć,żeby nie dać wujowi powodu do bicia.
        Szczerze wierzył,że jego dzisiejsze zachowanie było idealne: niczego nie stłukł, nie odzywał się, nie reagował na zaczepki ciotki. Pomyślał,że być może wuj  go pochwali,a  może nawet dostanie trochę mniej zadań!
        Zasnął, nie mając pojęcia jak mylił się, co do własnej sytuacji...
<><><><>
        Rebecca zbudziła się ze snu,a teraz siedziała na łóżku i próbowała wyrównać oddech.
        `To był tylko sen` w kółko powtarzała w myślach to samo zdanie.
        Jednak tak naprawdę zbyt dobrze wiedziała,że to nie był sen. Za bardzo znała się na różnych technikach odróżniania go od jej...
- Co robisz?- mruknął jej mąż jeszcze przez sen. - Zgaś światło - warknął, po czym szczelniej okrył się kocem i przewrócił na drugi bok.
        Nic na to nie odpowiedziała,ale wyłączyła nocną lampkę. Wiedziała,że John znów zaśnie.
        Zeszła z łóżka i po omacku dotarła do drzwi.
        Weszła do ciemnej, ponurej, ale czystej kuchni. Zaparzyła sobie herbaty,a po jej wypiciu szybko sie przebrała i po cichu wyszła z mieszkania.
        Szybko,ale także jak najbardziej bezszelestnie pokonała dwa piętra w dół i opuściła blok.
        Chociaż padał deszcz, nie założyła kaptura. Musiała trochę ochłonąć i pozbierać myśli.
        A było ich tak wiele...
        Zamknęła oczy jednocześnie oddychając świeżo naozowanym powietrzem po burzy.
        Gruby mężczyzna stał w korytarzu i swoją posturą górował nad wychudzonym nastolatkiem w okrągłych okularach.
        Wyglądał na wściekłego.
        Mówił coś do chłopca.
        Na twarzy tego mniejszego malowało się najpierw zaskoczenie,a potem strach.
        I wtedy wszystko się zaczęło.
       Najpierw kilka razy potrząsnął ramionami nastolatka jakby  oczekiwał odpowiedzi,a potem uderzył go.
        Najpierw jeden raz, drugi...
        I kolejny, kolejny...
- Chcesz się zabić?- zaczął wrzeszczeć kierowca auta, tym samym kończąc niemiłą scenę znowu rozgrywającą się w głowie kobiety.
        Rebecca otworzyła oczy i zauważyła,że stoi na środku ulicy. Przed nią samochód,którego właściciel ciągle uderzał ręką w klakson jednocześnie celując obelgami w jej osobę.
        Pospiesznie zeszła z jezdni na chodnik i usiadła na ławce.
        Auto przejechało obok. Kobieta widziała jak prowadzący go podejrzliwie na nią patrzy.
        `Jakby spodziewał się,że zaraz mu wskoczę pod koła` pomyślała, po czym cicho zaśmiała się.
        Jednak po chwili zamilkła i zachmurzyła się.
        Deszcz ciągle padał,a z czasem się wzmógł. Kropelki wody rozbijały się o jej płaszcz. Tworzyły dziesiątki mniejszych,które po pewnej przebytej drodze wsiąkały w ubranie.
        Siedząca na ławce postać poruszyła się lekko.
        Wyszeptała:
- Nie wiem, kim jesteś - mówiła ze wzrokiem wbitym w przestrzeń. - Nie wiem,gdzie mieszkasz - przerwała. Głos stał się bardziej stanowczy i już nie taki szepczący - ale wiem,że potrzebujesz pomocy. I wiem,że tej pomocy ci udzielę.
        Podniosła się z ławki. Jej oczy wyrażały teraz lekki smutek.
- Nie wiem jeszcze jak,ale zrobię to!Obiecuję!
        W tym momencie niebo przecięła błyskawica. Deszcz wzrósł na sile.
- Obiecuję - teraz był to ledwie słyszalny szept.
        Przez niebo znów przemknął piorun.
----------------------------------------------------------------------------
Wakacje! Jejku... Szybko mi zleciał ten rok szkolny. Trochę za szybko. Niedawno szykowałam się na rozpoczęcie roku szkolnego,a tu nim się obejrzałam przyszło zakończenie.
Mam już tyle planów,że nawet nie wiem od którego zacząć.
Nie wiem jak wy,ale ja jeszcze nie czuję,że są wakacje. Jakoś do mnie niezbyt jeszcze to dociera. Tym bardziej,ze przekonuje mnie do tego ta piękna słoneczna pogoda. No tak... 
15 stopni za oknem nie nastraja ani również nie pozwala na założenie krótkich spodenek.
Ale nie jest źle. Pocieszam się tym,że mogło być gorzej. 
A jak u was? Świadectwa z paskiem?
AmRadioactive

2 komentarze:

  1. U mnie świadectwo z paskiem jest. A u cb?
    Co do rozdziału zaczynam go już powoli rozumieć. YEAH!
    -Twój Pysiaczek

    OdpowiedzUsuń